- Więc co zrobimy? - zapytała niepewnym głosem.

- Lubię to miejsce - mruknęła Gloria. - Kiedy tu przyjeżdżam, mam wrażenie, że jestem w innym świecie.
żeli nie zostaną zastąpione nowymi, jeżeli nie kupię no-
- Co jeszcze raz? - Zmarszczył brwi.
poznawania literatury i życia.
Uważaj, napomniał się. Respekt - i już jesteśmy ze sobą blisko. Nie, z żadną pannicą nie będzie blisko. Z tą szczególnie. Ta zwiastowała same kłopoty.
- Dlaczego mieliśmy mu odczytywać jego prawa?
- Hope, popilnujesz chwilę Karoliny? Muszę coś sprawdzić - powiedziała i ruszyła do domu, gdy tylko siostra Bryce'a weszła do basenu, by zająć się małą.
Tym razem role się odwróciły. To Gloria chciała odejść, a Santos chwycił ją za rękę. Przytrzymał i zmusił, żeby spojrzała mu w prosto oczy.
sekrety z jego oczu.
Pokojówka dosłownie zniknęła w obszernej szafie i po chwili zjawiła się z jeszcze
Rozchylił płaszcz.
- Z przyjemnością. - Starzec wypadł z gabinetu i trzasnął za sobą drzwiami.
Bryce nieoczekiwanie uśmiechnął się.
Tak, ona rozumiała, to tata niczego nie rozumiał. Gdyby robiła wszystko, na co jej pozwalał - zbierała kwiaty, wybiegała z kościoła w podskokach po skończonej mszy, bawiła się w chowanego - matka nie naznaczyłaby żadnej kary, ale pod jej spojrzeniem Gloria i tak czułaby się złym, wstrętnym dzieckiem. W takich razach umierała ze wstydu, miała ochotę skurczyć się i schować w mysią dziurę.

- Zawiozę cię do twojego nowego domu.

- Po prostu jesteś ciekaw?
Przymknęła powieki. Myślała o przyszłości, ale przed oczami przesuwały się obrazy z przeszłości, z lat spędzonych w znienawidzonym domu z czerwonej cegły. Zbudowany w 1917 roku Pierron House przy River Road był jednym z przejawów kultury południowej Luizjany. Jej babka Camellia, pierwsza madame Pierron, przeniosła się tutaj z córką i dziewczętami na krótko po likwidacji Storyville, dawnej nowoorleańskiej dzielnicy uciech.
- Panno Gallant - powtórzył hrabia i zapukał jeszcze raz. - Alexandro, wiem, że tam

Zmysłowe wargi wykrzywił uśmiech.

- Kto by chciał z nią mieszkać? Jest głupia jak but.
– Skończyłem na dzisiaj – oznajmił. – Za dziesięć minut zejdę na dół.
Patrzył na nią jeszcze przez chwilę, a potem cicho wyszedł z pokoju,

- Dobrze. Chodź, Szekspirze.

chciał być pierwszy. Nie mógł znieść konkurencji ze strony Emmy.
Malinda.
Polerka nagle ląduje na podłodze, a palce sekretarki chwytają jakieś papiery. Sandra Murciano znów zaczyna udawać, że pracuje. Jej stopa porusza się i przykrywa polerkę, ale Laura już tego nie widzi. Jej wzrok wędruje ku drzwiom.